Zgodnie ze zwyczajem konstanciñskich Sympozjów ca³e spotkanie rozpoczê³o siê modlitw±, w której, za ¶w. Wincentym Pallottim, prosili¶my mi³osiernego Ojca, by "przez zas³ugi naszego Pana Jezusa Chrystusa i wstawiennictwo B³ogos³awionej Maryi Dziewicy oraz wszystkich anio³ów i ¶wiêtych" udzieli³ nam ³aski do¶wiadczenia Jego nieskoñczonej mi³o¶ci i mi³osierdzia oraz kochania Go nieskoñczenie.
Zapowiedzian± tematykê Sympozjum rozwinêli trzej zaproszeni go¶cie. Wyk³ady zaproponowane pierwszego dnia mia³y charakter bardziej teoretyczny, natomiast drugiego dnia – bardziej praktyczny.
WYK£ADY – s³uchamy o Bo¿ym Mi³osierdziu
Jako pierwszy prelegent wyst±pi³
ks. mgr lic. Leszek Woroniecki SAC – Prze³o¿ony Regionalny Regii Mi³osierdzia Bo¿ego SAC we Francji i wyg³osi³ wyk³ad pt.
"«Logika» mi³osierdzia w ¿yciu ¶wiêtych". W swoim wyst±pieniu ks. Woroniecki mówi³ o do¶wiadczeniu Mi³osierdzia Bo¿ego w ¿yciu trzech ¶wiêtych – ¶w. Augustyna, ¶w. Teresy od Dzieci±tka Jezus i ¶w. Teresy od Jezusa. Ksi±dz Woroniecki ¶wiadomie zrezygnowa³ z przytaczania przyk³adu ¶w. Faustyny Kowalskiej jako najbardziej znanej Aposto³ki Mi³osierdzia Bo¿ego, aby poszerzyæ zakres spojrzenia s³uchaczy na Mi³osierdzie Bo¿e i ukazaæ, ¿e choæ jest ono jednym i niezmiennym przymiotem Bo¿ym, to w ¿yciu ka¿dego cz³owieka mo¿e ono objawiaæ siê w najrozmaitszy sposób, w zale¿no¶ci od jego niepowtarzalnej historii. I tak, dla ¶w. Augustyna Mi³osierdzie Bo¿e to przede wszystkim przymiot wyci±gaj±cy cz³owieka z jego nêdzy i objawiaj±cy siê w najpe³niejszy sposób w Chrystusie jako "mi³o¶ci Boga, która siê przelewa". ¦w. Teresê od Dzieci±tka Jezus do do¶wiadczenia Mi³osierdzia Bo¿ego doprowadzi³o odkrycie jej w³asnej ma³o¶ci, s³abo¶ci i nêdzy. Cieszy³a siê, ¿e jest ma³a i s³aba, poniewa¿ to przekonanie o sobie samej dawa³o jej prawo do przyjêcia postawy ca³kowitego zawierzenia Bogu. ¦w. Teresa od Jezusa natomiast przedstawia ca³e swoje ¿ycie jako dzie³o Bo¿ego Mi³osierdzia, którego szczególnym objawem by³o to, ¿e mimo jej osobistego wysi³ku w³o¿onego w odnalezienie Boga, to sam Bóg odnalaz³ j± i poci±gn±³ ku sobie w sposób zupe³nie przez ni± niezas³u¿ony. Za wyj±tkowy dar Mi³osierdzia Bo¿ego uwa¿a ona równie¿ modlitwê wewnêtrzn± jako miejsce intymnego spotkania cz³owieka z Bogiem. Koñcz±c wyk³ad, ks. Woroniecki zarysowa³ punkty wspólne w prze¿ywaniu do¶wiadczenia Mi³osierdzia Bo¿ego przez wybranych przez siebie ¶wiêtych.
Ks. dr Roman Forycki SAC – jako drugi prelegent pierwszego dnia Sympozjum – wyg³osi³ wyk³ad pt.
"Mi³osierdzie Bo¿e w ¿yciu i pismach ¶w. Wincentego Pallottiego". Ksi±dz Forycki skoncentrowa³ siê zw³aszcza na czynach mi³osierdzia pe³nionych przez ¦wiêtego w ró¿nych etapach jego ¿ycia, podkre¶laj±c jednak, ¿e "nie by³oby mi³osiernych czynów ludzkich, gdyby nie by³o mi³osiernych czynów Boga". St±d ¶w. Wincenty zosta³ ukazany jako ten, który przede wszystkim otwiera³ siê nieustannie na Mi³osierdzie Bo¿e, by pó¼niej móc nie¶æ je innym. Przypomniana zosta³a znana postawa wewnêtrzna ¦wiêtego dziêkowania Mi³osierdziu Bo¿emu za wszystkie ³aski, o które prosi³, jak gdyby ju¿ je otrzyma³. Refleksja o ¶w. Wincentym sta³a siê dla ks. Foryckiego okazj± do zachêty, by praktyk± tak¿e naszego ¿ycia – jako duchowych synów i córek Pallottiego – sta³a siê postawa proszenia i dziêkowania. Proszenia, bo Bóg chce byæ proszony, i dziêkowania, bo Bóg chce nas nieustannie obdarowywaæ.
Trzeci zaproszony go¶æ –
ks. dr Bogus³aw Szpakowski SAC wyg³osi³ wyk³ad pt.
"Jak byæ mi³osiernym w spotkaniu ze sob± i innymi". Ksi±dz Szpakowski podzieli³ swoje wyst±pienie na kilka zasadniczych czê¶ci: 1. Formacja wewnêtrznej postawy mi³osierdzia; 2. Postawa mi³osierdzia wobec siebie samego; 3. Postawa mi³osierdzia wobec innych; 4. Mi³osierdzie w Ko¶ciele i wobec Ko¶cio³a. Mówi±c o formacji wewnêtrznej postawy mi³osierdzia, ks. Szpakowski zwróci³ szczególn± uwagê, ¿e w zasadzie sprowadza siê ona do procesu ukszta³towania prawdziwego sumienia, które jest syntez± sumienia macierzyñskiego i ojcowskiego. W rozbudowany sposób omówi³ równie¿ uczynki mi³osierdzia wzglêdem cia³a i duszy, wykraczaj±c – z po¿ytkiem dla praktyki ¿yciowej – ich tradycyjne rozumienie.
MEDYTACJA – uczymy siê mi³osierdzia
Zwieñczeniem spotkania z ks. Szpakowskim by³a prowadzona przez niego medytacja nad fragmentem Ewangelii wed³ug ¶w. £ukasza o uczcie:
"Pewien cz³owiek wyprawi³ wielk± ucztê i zaprosi³ wielu. Kiedy nadszed³ czas uczty, pos³a³ swego s³ugê, aby powiedzia³ zaproszonym: Przyjd¼cie, bo ju¿ wszystko jest gotowe. Wtedy zaczêli siê wszyscy jednomy¶lnie wymawiaæ. Pierwszy kaza³ mu powiedzieæ: Kupi³em pole, muszê wyj¶æ, aby je obejrzeæ; proszê ciê, uwa¿aj mnie za usprawiedliwionego! Drugi rzek³: Kupi³em piêæ par wo³ów i idê je wypróbowaæ; proszê ciê, uwa¿aj mnie za usprawiedliwionego! Jeszcze inny rzek³: Po¶lubi³em ¿onê i dlatego nie mogê przyj¶æ. S³uga powróci³ i oznajmi³ to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakaza³ s³udze: Wyjd¼ co prêdzej na ulice i zau³ki miasta i wprowad¼ tu ubogich, u³omnych, niewidomych i chromych!" (£k 14, 16-21)
Wszyscy zostali¶my zaproszeni do wpatrywania siê w wy¶wietlony obraz pustego sto³u i kilkukrotnego wys³uchania S³owa Bo¿ego, by w jego ¶wietle uczyæ siê mi³osierdzia wzglêdem siebie i innych, w czym s³u¿y³y pomoc± zaproponowane przez Prowadz±cego æwiczenia. W jednym z nich – na wzór króla zapraszaj±cego na ucztê "ubogich, u³omnych, niewidomych i chromych" na miejsce tych, którzy odrzucili jego zaproszenie – mieli¶my za zadanie (w my¶lach) zaprosiæ do sto³u osoby, których nigdy by¶my nie zaprosili, bior±c pod uwagê kryterium sympatii. Tak wygl±da³a lekcja uczenia siê mi³osierdzia wzglêdem bli¼nich, które przekracza przecie¿ nasze uczuciowe nastawienie wobec ludzi. Æwiczenie, w którym uczyli¶my siê mi³osierdzia wzglêdem nas samych, polega³o na nazwaniu przed samymi sob± naszych s³abo¶ci i tego, czego nie lubimy w sobie, by potem "zaprosiæ" to wszystko do sto³u. Jak rozumieæ to æwiczenie? Otó¿ Bóg chce nas prawdziwych – zarówno z tym, co jest dobrem w nas, jak i z tym, co jest w nas s³abo¶ci±, czego symbolem s± ewangeliczni ubodzy, u³omni itd. Eucharystia to natomiast uczta, na któr± jeste¶my zapraszani my prawdziwi, gdy¿ "Bóg lubi ludzi prawdziwych" (ks. Szpakowski) i takich chce nas obdarzaæ swoim uzdrawiaj±cym mi³osierdziem.
EUCHARYSTIA i ADORACJA – do¶wiadczamy Bo¿ego Mi³osierdzia
W czasie wyk³adów s³uchali¶my o Bo¿ym Mi³osierdziu, a w czasie Eucharystii i Adoracji Naj¶wiêtszego Sakramentu do¶wiadczali¶my jego owoców. Wieczorem pierwszego dnia Sympozjum zgromadzi³o nas
nabo¿eñstwo do Mi³osierdzia Bo¿ego przed Naj¶wiêtszym Sakramentem animowane przez Wspólnotê ZAK z Bielska. W jego trakcie modlili¶my siê Koronk± do Bo¿ego Mi³osierdzia oraz ws³uchiwali¶my siê w teksty ¶w. Wincentego wychwalaj±ce ten przymiot Boga, pozwalaj±c prowadziæ siê im, by w do¶wiadczeniu ¦wiêtego odnale¼æ swoje w³asne. W czasie Eucharystii poddawali¶my siê dzia³aniu Mi³osierdzia Bo¿ego w nas poprzez ws³uchiwanie siê w S³owo Bo¿e, a zw³aszcza przez przyjmowanie Cia³a i Krwi Chrystusa. Pierwszego dnia Eucharystii przewodniczy³ i S³owo Bo¿e wyg³osi³
ks. Leszek Woroniecki SAC. W wyg³oszonym kazaniu wszyscy zostali¶my zaproszeni do pe³nego korzystania z prawa bycia dzieæmi Bo¿ymi, co w realny sposób dokona³o siê w czasie naszego chrztu. Drugiego dnia Mszy ¦wiêtej przewodniczy³
ks. Zenon Hanas SAC, a S³owo Bo¿e wyg³osi³
ks. Les³aw Gwarek SAC, który m. in. uwra¿liwi³ cz³onków Rodziny Pallotyñskiej na obecno¶æ w charyzmacie pozostawionym przez ¶w. Wincentego kultu Mi³osierdzia Bo¿ego ze wszystkimi jego konsekwencjami w wymiarze praktycznym oraz konieczno¶æ pozostania wiernym tej duchowo¶ci jako pewnej drodze do zbawienia.
SPOTKANIA – praktykujemy uczynki mi³osierdzia
Wyk³ady i modlitwa to nie ca³okszta³t konstanciñskiego Sympozjum. Tradycyjnie nie zabrak³o wspólnych spotkañ przy stole i "przy kawie", by przy ich okazji od¶wie¿yæ dawne znajomo¶ci i nawi±zaæ nowe. S±dzê, ¿e nie bêdzie przesad± napisaæ o nich jako o szansie pe³nienia uczynków mi³osierdzia. Czy sam Pallotti nie napisa³, ¿e chcia³by "wykorzystaæ ka¿d±, nawet najmniejsz± chwilê, aby czyniæ dobro"? A wiêc, ile okazji do tego, by nakarmiæ g³odnych i napoiæ spragnionych? Ile okazji, by przyj±æ do domu swego serca wszystkich, których Bóg stawia³ na naszej drodze? Ile okazji, by w serdecznych rozmowach pouczyæ nieumiejêtnych lub pocieszyæ strapionych?
Zamiast podsumowania chcê ¿yczyæ wszystkim uczestnikom Sympozjum – zarówno tym rzeczywistym, jak i tym "wirtualnym – oraz sobie samej, by¶my za ¶w. Wincentym Pallottim i wszystkimi ¦wiêtymi do¶wiadczali naszego ¿ycia jako cudu Bo¿ego Mi³osierdzia, a do¶wiadczaj±c mi³osiernych czynów Boga wzglêdem nas, nie¶li je innym.
s. M. Joanna Ja¿d¿ewska SAC (Gniezno)